Cyrkiel i Węgielnica - znaki masońskie

Tytuł: "Wielki Architekt Wszechświata w ujęciu liberalnym"

Wypowiedź wolnomularska przedstawiona na pracach Sz:. L:. Cezary Leżeński w roku 2013

Formuła Wielkiego Architekta Wszechświata, zwanego też Wielkim Budownikiem Wszechświata, ekscytuje często laików polemizujących o wolnomularstwie, którzy upatrują w niej “boga masonów”, czyli znamię sektowości. W wolnomularstwie formuła ta budzi nie mniej emocji, pozostając do dziś jednym z głównych punktów spornych pomiędzy nurtem tradycjonalistycznym i adogmatycznym wolnomularstwa. Jest to dla mnie spór tyleż zbędny, co sztuczny, a słabości dostrzec można po obu jego stronach. Po stronie tradycjonalistycznej - Wielki Architekt nie był prawdziwym powodem wielkiego rozłamu w masonerii, choć stał się wygodnym jego pretekstem. Po stronie liberalnej - pojawiają się zupełnie sztuczne reinterpretacje Wielkiego Architekta, by dopasować go do rozszerzonej formuły wolnomularstwa nieograniczonego do teistów czy deistów.

Pretekst

Przyjmuje się, że usunięcie konieczności odwoływania się do tej formuły przez Wielki Wschód Francji w roku 1877 stało się przyczyną rozłamu w świecie wolnomularskim. Jednakże już 27 maja 1871 Wielki Wschód Belgii wykreślił z konstytucji zapis mówiący o obowiązkach używania w oficjalnych dokumentach i rytuałach lożowych odniesień do Wielkiego Budowniczego Wszechświata, będącego synonimem Boga. Jeśli nurt tradycjonalistyczny nie wspomina o tym, to dlatego, że wówczas WWB nie spotkały żadne konsekwencje w związku z usunięciem tej formuły. Jeszcze wcześniej, bo w 1854 Belgowie skreślili z konstytucji zakaz poruszania w lożach tematów religijnych i politycznych. Pomimo podania tych zmian do publicznej wiadomości Wielka Zjednoczona Loża Anglii ani inne obediencje nie upatrywały w tym powodu do zrywania stosunków.

Jak wspomniano, WWF poszedł śladami WWB usuwając w 1877 formułę Wielkiego Architekta zaś w 1880 zakaz prowadzenia dyskusji dotyczących religii i polityki (ograniczając się jedynie do zakazu angażowania się poszczególnych lóż w bieżące rozgrywki polityczne).

Image

Warto podkreślić, że promotorem tych zmian w WWF był nie ateusz, lecz pastor kalwiński, Fryderyk Desmons, który uzasadniał je potrzebą uczynienia z masonerii „obszernego schroniska, zawsze otwartego dla wszystkich umysłów szlachetnych i mężnych, dla wszystkich sumiennych i bezinteresownych poszukiwaczy prawdy, jednym słowem, dla wszystkich ofiar despotyzmu i nietolerancji”. W 1878 Wielka Zjednoczona Loża Anglii zerwała stosunki z Wielkim Wschodem Francji, powołując się na kwestię Wielkiego Architekta, później do potępień doszedł brak zakazu dyskusji o religii i polityce w lożach. Dlaczego jednak WZLA zaczęły wydawać się niewolnomularskimi zmiany wprowadzone przez WWF, skoro nie przeszkadzały one w stosunku do WWB? Ludwik Hass sugeruje, że za motywami działania UGLE mogła stać chęć umocnienia jej dominującej pozycji w świecie wolnomularskim przez marginalizację Wielkiego Wschodu Francji, który od lat cieszył się wielkim autorytetem w wielu krajach, również poza granicami Europy i z którym od dawna Wielka Loża Anglii rywalizowała o wpływy w różnorodnych strukturach masońskich. WWB nie był tak mocnym rywalem dla WZLA jak WWF.

Dodatkowo w przypadku najliczniejszej masonerii amerykańskiej powoływanie się na brak Wielkiego Architekta i wykluczenia religii i polityki z lóż jako powodu nieuznawania lóż liberalnych jest jeszcze bardziej fikcyjne, gdyż większość wielkich lóż zerwała stosunki z Francuzami już w 1868, kiedy wciąż obowiązywały zasady dotyczące Wielkiego Architekta, religii i polityki. Pretekstem było uznanie przez WWF pewnej masońskiej grupy, której nie uznawała Wielka Loża Luizjany. Potępiła ona WWF za „inwazję” na jej terytorium i wezwała amerykańskie wolnomularstwo, by zerwało stosunki z WWF. Francuzi cofnęli uznanie dla “dzikich”, lecz amerykańscy wolnomularze nie zamierzali cofać zerwania. Zerwało nawet amerykańskie Memphis Misraim. Słusznie więc wskazuje się, że był to jedynie pretekst a prawdziwe powody były inne, dziś zapewne bardzo kłopotliwe dla wolnomularzy amerykańskich. Otóż miało to miejsce krótko po wojnie secesyjnej, która rozegrała się pomiędzy stanami Unii oraz skonfederowanymi stanami niewolniczymi. Luizjana była jednym z głównych bastionów amerykańskiego niewolnictwa. 13 poprawka do Konstytucji z 1865 zniosła niewolnictwo, lecz Wielka Loża Luizjany nadal stosowała segregację rasową i odrzucała czarnoskórych kandydatów i nie był to przypadek odosobniony w USA. Tymczasem WWF przyjął wówczas rezolucję, w której stwierdził, że „ani kolor skóry, ani rasa, ani religia nie powinny dyskwalifikować człowieka do inicjacji”. Taki był kontekst owego zerwania.

Reinterpretacje

Jeśli Wielki Architekt występuje dziś powszechnie w środowiskach tradycjonalistycznych jako powód rozwodu, to jest to tak samo sztuczny pretekst, jak i sztucznym, z drugiej strony i w moim przekonaniu, są reinterpretacje tej formuły w części środowiska adogmatycznego, które nie chcąc z niej rezygnować, chce jednak znieść jej dawne ograniczające znaczenie, które było początkowo rozumiane w kategoriach teistycznych, z czasem też i deistycznych. W każdym razie zawsze odnosiło się do jakiejś absolutnej transcendencji. Tymczasem w nurcie liberalnym, by zachować naczelną zasadę wolności sumienia, dopuszcza się rezygnację z transcendencyjnego charakteru odniesienia WAW. Liberalne interpretacje WBW mogą przybierać charakter transcendentny, ale i materialistyczny lub bliżej nieokreślony. Kilka przykładów takich interpretacji:

Claude Collin, doradca generalny Wielkiej Loży Francji na Region Śródziemnomorski, 1988: „Wielki Architekt świata, w którego należy koniecznie wierzyć, aby należeć do naszej loży, może być przez chrześcijanina utożsamiany z Bogiem, lub też z losem, jeśli jest się ateistą."

Rada Federalna Wielkiej Loży Francji w 1923: "Wielkim Architektem świata jest także człowiek, który stopniowo odkrywa prawa kosmosu, ujarzmia siły natury i podporządkowuje je własnym celom. To człowiek, który dokonuje wynalazków, zmienia, rozumuje, którego myśl nie zna ograniczeń. To człowiek, który upatruje Boga w sobie samym, ponieważ jest zdolny do wytworzenia w sobie takiej idei... Wielki Architekt to także sama przyroda, taka, jaką dostrzegamy, nie rozpoznając jej przyczyn i celu..."

Andrzej Nowicki, pierwszy Wielki Mistrz WWP, w opublikowanej zaraz po swym wyborze, a zarazem po powołaniu WWP “Filozofii masonerii u progu siódmego tysiąclecia” (1997), pisał: “ateistom należącym do lóż wolno interpretować ten symbol w sposób świecki, na przykład jako podmiot zbiorowy, oznaczający ludzi, którzy pozostawiają po sobie trwałe i cenione dzieła” (s. 318).

W niektórych reinterpretacjach liberalnych wykluczono nawet rozumienie transcendentne Wielkiego Architekta. Przykładowo Marcel Cauwell na konwencie Wielkiej Loży w 1924 r.: „Bóg masonów nie jest ani Substancją, ani Przyczyną, ani Duszą, Moralnością, Stworzycielem, Ojcem, Pocieszycielem, Odkupicielem, Stanem ani czymkolwiek, co odpowiadałoby pojęciu transcendentalnemu. Tutaj odrzuca się całą metafizykę. Bóg masonów jest personifikacją powszechnej Równowagi, »Architektem«, który trzyma kompas, poziomicę, węgielnicę, młot, narzędzia pracy i miary. W porządku moralnym jest sprawiedliwością. Oto i cała teologia masońska. A poza tym żadnych podobizn, żadnych ofiar, żadnych modlitw, żadnych sakramentów, żadnej łaski, żadnego kapłaństwa, żadnego kultu. Społeczność masońska nie jest Kościołem. Nie przyjmuje niczego poza tym, co Rozum może jasno pojąć, nie uznaje niczego, jak tylko Ludzkość... »Teologia« Wielkiej Loży jest przeciwieństwem teologii".

Taką reinterpretację rozwinął 50 lat później wieloletni wielki mistrz Wielkiej Loży Francji, Richard Dupuy w książce pt. “Wiara wolnomularza”, gdzie twierdził, że samo określenie Wielkiego Architekta Wszechświata ma sens polemiczny wobec koncepcji Boga Stwórcy, który kiedyś w odległej przeszłości stworzył gotowy, doskonały, niezmienny świat. Masoneria tymczasem odrzuciła pojęcie jednorazowego stworzenia, zastępując je pojęciem nieskończonego budowania i doskonalenia świata, w którym to dziele jesteśmy “współpracownikami Wielkiego Architekta”, który umyślnie pozostawił nam budowę niedokończoną, żebyśmy mogli wziąć udział w kontynuowaniu rozpoczętej pracy (za: Nowicki, Filozofia masonerii..., s. 22-23).

Nieco inaczej widział to z kolei polski wolnomularz, Bronisław Trentowski, pierwszy mówca loży Szlachetna Perspektywa na Wschodzie Freiburga, który w książce “Wolnomularstwo w tym, co jest jego istotą i w tym, co nią nie jest” pisał: “Masoneria podobnie, jak chrześcijaństwo czci Boga w człowieku, ale nie daje mu żadnego imienia. Synem Bożym jest dla niej człowiek jako takim człowiek w ogóle, czyli ludzkość” (za: Nowicki, op.cit., s. 153). Dalej pisze, że pojęcie Boga nazywanego przez masonów Wielkim Architektem, nie ma nic wspólnego z teologią chrześcijańską i nie zostało wzięte z Biblii. Masoneria bowiem nie opiera się na autorytecie Biblii czy innej książki, lecz na “samodzielnym badaniu”. Pisze nawet: “Dla kogo pierwszym światłem jest Biblia, ten nie jest masonem, który samodzielnie zmierza do poznania prawdy (...) w związku masonów można spotkać także ateistów, to prawda, ale w Kościele katolickim jest ich bez porównania więcej”. Słowa te pisał w 1873, czyli na krótko przed głośną reformą WWF i wielkim rozłamem w światowej masonerii.

Wszystkie te reinterpretacje Wielkiego Architekta są bardzo zgrabne, choć mają w moim przekonaniu jeden feler: formuła, która może znaczyć wszystko, de facto nie znaczy nic.

Tolerancja

Dlatego właśnie najbardziej przemawia do mnie rozwiązanie praktykowane przez Ryt Francuski Nowoczesny, który ma status najważniejszego w regulaminie WWP (choć de facto dziś loże tego rytu są w mniejszości w WWP, dominuje ryt szkocki, RSDiU), który całkowicie zrezygnował z formuły Wielkiego Architekta. Oczywiście nie oznacza to, że nie mogą w nim pracować osoby wierzące w Boga i nazywające go Wielkim Architektem. Teksty rytualne po prostu nie zawierają odwołań do tej formuły.

Samo usunięcie formuły WBW rozumiem jako naturalny proces ewolucji wolnomularstwa, które coraz szerzej wcielało zasadę wolności sumienia i budowy Świątyni Ludzkości, która nie zamyka wrót przed kobietami, żydami, garbatymi, czarnoskórymi, agnostykami czy ateistami.

Wolnomularstwo, szanując swoją tradycję, nie było jednak zaskorupiałe i podlegało procesowi naturalnej ewolucji już od swych początków. Konstytucja Andersona nie była zabetonowaniem tradycji, jak niektórzy dziś sądzą, lecz na tle ówczesnej masonerii była postępem. Formuła Wielkiego Budownika pozwoliła bowiem zerwać z wymogiem wyznawania chrześcijaństwa wśród masonów. Zresztą formuła ta była wówczas bardziej rewolucyjna społecznie aniżeli rezygnacja z niej w drugiej połowie XIX w. Opór wobec zmian miał natomiast – paradoksalnie – liczne podteksty polityczne.